piątek, 31 sierpnia 2012

X.

To niesamowite jak działają na mnie chłopcy z One Direction. W ciągu paru godzin otworzyłam się zupełnie - gadamy o wszystkim, śmiejemy się, nawet tańczyłam już parę razy z każdym z nich. Co dziwne, nie myślcie sobie, że to alkohol sprawił, że skowronki fruwają. Co to to nie, wypiłam tylko jednego malutkiego drinka, a raczej rum z jakąś lemoniadą, który smakował jak soczek.
Teraz Harry znowu chce ze mną tańczyć, łapie mnie za rękę i wyciąga na parkiet. Akurat puszczają jakąś wolną piosenkę, co w sumie rzadko się zdarza w tego typu miejscach, więc kładę mu głowę na ramieniu i pozwalam się prowadzić. Znowu czuję się bezpiczniecznie w jego silnych ramionach. Nie myślcie sobie, że sprawa rozwód rodziców wypadła mi z głowy, gdyż tak nie jest. Odsunęła się po prostu na dalszy plan, dodatkowo po mojej trzy dniowej rozpaczy zupełnie nie mam ochoty na dalsze lamentowanie. Jestem taką osobą, która jak się czymść zamartwia to w miarę krótko, ale za to w tym czasie jestem w zupełnie odmiennym stanie niż zazwyczaj i ciężko mnie poznać, jak potrafię się wtedy zmienić.
Następna piosenka. Gdy słyszę głos, mojej ulubionej Nicki Minaj piszczę z zachwytu i ciągnę Harolda za sobą, parkiet jest nasz. Nie mam pojęcia skąd mam tyle pewności siebie, ale jakoś mnie to nie obchodzi, tym bardziej, że widzę za sobą stół i bez wachania staję na nim i tańczę w rytm muzyki. Widzę rozjaśnione oczy Harrego, a pod sobą Nialla i Danille. Wyciągam do nich ręce i po chwili bawimy się już wspólnie.
Koło trzeciej wychodzę na chwile przed klub, chcę trochę ochłonąć. W ciągu ostatniej godziny niestety nie udało mi się zachować abscynencji od napojów alkoholowych i wypiłam z litr różnego rodzaju trunków. Dlatego postanawiam się przejść się wzdłuż i wszerz ulicy, gdyż trochę zaczyna mi szumić w głowie. Wchodzę w jakąś boczną, ale oświetloną uliczkę. Przechodzę obok czarnego Land Rovera, od razu przykuwa moją uwagę, bo lśni, jakby przed chwilą wyjechał z myjni. Dodatkowo w środku siedzi mężczyzna, który wgapia się centralnie we mnie. Przechodzę obok auta i palcem zostawiam na nim smugi. Właściwie nie wiem czemu to robię, po chwili wybucham nie opanowanym śmiechem. Staram się zachować powogę i idę dalej wolnym krokiem, trochę się tocząc. Nagle światła samochodu rozbłyskają i auto rusza, kiedy jestem w odległości około pięciu metrów od niego. Kieruje się na mnie, a ja zamiast uciekać przed siebie, zmieniam kierunek i pędzę wprost na niego. Ręce z tylniego siedzenia zaciskają się na moich przegubach dłoni, wtedy ogarnia mnie przerażenie i wierzgam na oślep przy okazji kopie mężczyznę wszędzie gdzie mi się uda. Jednak opór nie przynosi żadnych rezultatów, dlatego zbieram pluję mu w twarz i zbieram wszystkie siły, aby po chwili wyrwać ręce z ucisku. Godziny na siłowni, jak widać dały rezultat, a umysł nie jest taki do kitu, skoro zdążył potrafił zachować mnie względnym spokoju. Oddalam się szybko, jednak za sobą słyszę donośny głos, który mnie informuje, że następnym razem mi się nie uda. Potem urywa mi się film. Nie wiem już co jest prawdę, a co wytworem mojej wyobraźni. Nie jestem pewna czy zajście na ulicy naprawdę się zdarzyło czy to tylko mój mózg wymyśla niesamowite historie podczas siedzenia z podkulonymi nogami pod klubem. Czuję dotyk Harrego, który mnie podciąga do góry. Patrzę mu prosto i odważnie w oczy. On chyba też nie jest zbyt trzeźwy … Nie wiem co się dalej dzieje.
Następną rzecz jaką pamiętam jest to, że jestem znowu u chłopców w domu. Całuję sie z Harrym i bardzo mi się to podoba. Siedzimy na schodach, znaczy ja bardziej siedzę na brunecie, a on na schodach. Próbuję go pociągnąć na górę, jednak wywracam się przy drugim stopniu, więc zostaję podniesiona i przewieszona przez ramię jak worek ziemniaków.
Stoimy na przeciwko siebie i zaczynam rozpinać mu koszulę, świetnie się przy tym bawiąc, mamroczę Haroldowi, żeby rozpiął mi sukienkę, ale ma z tym wyraźny problem, próbuję mu w tym pomóc, ale tracę równowagę, łapię się Harrego, który z kolei pada na łóżko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz