Po powrocie zamieniamy parę słów z pozostalymi chłopcami, tłumaczymy sie z lekka, a reczej Harry tłumaczy, a ja tylko co pare sekund potwierdzam jego słowa. Wymykam się na chwile pod pretekstem odświeżenia się w łazience, a tak naprawdę gnam do pokoju gościnnego w którym obecnie pomieszkuje. Przeczesuje cała torbę i torebkę, aż w końcu znajduje moje proszki uspokajające. Czytam skład na pomarańczowym opakowaniu i moje najgorsze obawy potwierdzają się. Dla pewnosci wklepuje w google na swoim iPhonie nazwę medykamentu, ale i tam nie znajduje pocieszających dla mnie informacjii. Nastepnie wpisuje w wyszukiwarkę nazwę podanej mi przez policjanta substancji (wiem, że to głupie, ale specjalnie nie chce pisać tu nazwy mojej substancji X, gdyż po pierwsze nie chce mieć znowu z policja na pieńku, a po drugie nie mam najmniejszej ochoty poddawać pomysłów na nowe ‘narkotyki’ potencjalnym uzależniony) oczy wybałuszam gdy widzę, jakie objawy wywołuje X. Jestem kompletnie przerażona. Oprócz silnych halucynacji, może wywoływać chwilowe utraty świadomości lub, co gorsza, śpiączkę, a dodatkowo u osób z depresją może na trwale uszkodzić niektóre płaty mózgu. Tępo wpatruje się w ekran i próbuję zastanowić nad sensem tych słów. Jaki ktokolwiek miałby cel, w robieniu mi czegoś takiego? Dla kogo jestem zagrożeniem lub obiektem pożądania czy może nawet celem potencjalnego zabójcy? Chyba, że to nie ja jestem celem tego ataku? Tylko na przykład chłopcy z One Direction, a może przypadkowy przechodzień kupujący koktajl w Milkshake City? Nie mam bladego pojęcia, ale poprostu czuje, ze cos jest nie tak tylko nie wiem co… Stop. Musze sie koniecznie dowiedziec kiedy mogłam TO połknąć. Myślę powoli, co pilam lub jadlam w ciagu 48 godzin, bo tak jak wyczytalam substancje moze tkwic w organizmie do trzech dni…
Jedzenie w internacie, pyszny lunch w restauracji Gordona Ramsay’a, Milkshake City czy może … SZAMPAN? To on nasunął mi się jako pierwszy podejrzany w komisariacie i to on może jest potencjalnym źrodłem zagrożenia? Nie wiem, ale pędzę na dół, żeby sprawdzić czy w koszu nie ma pozostałości po butelce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz