piątek, 31 sierpnia 2012

IX.

Mam ochotę przeklinać. Bardzo brzydko obrazić tych głupich dziennikarzy, niestety wiem, że w stosunku do nich jestem bezsilna. Nie ma takiej mocy, która mogłaby ich zatrzymać, dlatego staram się pogodzić z sytuacją. Jest to jednak trudniejsze niż się wydaje. Czuję na sobie spojrzenia, członków ekipy i całego zespołu, gdy pytają co zamierzamy z tym zrobić. Zamierzamy. Nie jestem w tym bagnie sama, patrzę na Harrego i czuje, że to był wielki błąd. Spuszczam szybko wzrok z powrotem na ziemię, ponieważ w ułamku sekundy, zobaczyłam w jego oczach pożądanie, nadzieje i zarazem prośbę. Prośbę o co? Zastanawiam się nad tym i dochodzę do wniosku, iż chce żebym zajęła stanowisko za nas obojga. Tak, chyba tak, bo dlaczego by inaczej nic nie mówił?
- Więc… ja sądzę, że powinniśmy dać temu spokój - powoli zaczynam - jeżeli nie rozumiecie moich intencji, od razu Wam mówię, że nie obchodzi mnie żaden powrót do showbiznesu. Miło było Was naprawdę poznać i - głos mi się łamie - jeżeli uważacie, że należy zakończyć tą znajomość … - zapiera mi dech na chwilę - to okej… - właściwie nie wiem co ja mówię, nie dość, że gadam od rzeczy to wydaje się, że mózg mi wyparował i nie myśle. Zanim ktokolwiek zdąży coś powiedzieć, wraca mi rozum i zaczynam znowu mówić, ale tym razem tak szybko jak karabin maszynowy:
- Zaraz słuchajcie, ja nie chce kończyć tej znajomości, bo to jest najlepsze co mnie spotkało od pewnego czasu. Po za tym chyba nutka tajemniczości Wam nie zaszkodzi w związku z tym zdarzeniem, co? Nie trzeba wszystkiego wyjaśniać zawsze! Niech snują domysły, a za niedługo wszystko ucichnie. - Po chwili dodaje jeszcze jedno zdanie - A jeżeli z Harrym chcielibyśmy coś powiedzieć światu, to na pewno powiemy, przecież dużo się jeszcze może wydarzyć… -
Kurde, teraz im powiedziałam, jak kompletna kretynka. Widzę, kątem oka, że Harry zadziornie się uśmiechnął, a ja spuszczam ponownie głowę i do końca rozmowy tak siedzę, zakryta warstwą włosów, opadających mi na twarz. Gdy Paul i menadżer wychodzą, czuję, że pora się odezwać. Chłopcy skupiają swoją uwagę na mnie.
- No dziwnie to wyszło wiem. Ale może skończymy ten temat na razie? Hm… jakie plany na dziś macie? - pytam.
- Właściwie to zamierzaliśmy… ee… iść do klubu - zaczyna Zayn.
- Pójdziesz z nami prawda? - Wypala z grubej rury Harold. Jak widzę, dobrana by była z nas para, gdyż, zarówno on jak i ja mówimy coś w najmniej odpowiednich i właściwych momentach.
Odmawiam grzecznie, widząc reakcje reszty chłopców, którzy patrzą po sobie z konsternacją. Jednak kiedy to mówię, wszyscy wgapiają się w Liama, najwyraźniej jest to jakiś znak, bo zaczyna:
- Słuchaj, nie chcielibyśmy Cię krępować swoim towarzystwem. Nie chcemy, żeby paparazzi znowu Ci zaszkodzili czy coś.
- Ale dla mnie to żaden problem, tak jak mówiłam. Dla mnie mogą nie istnieć. - odpowiadam.
- No to skoro tak, to nie ma problemu. Będzie nam miło jeśli zechcesz do nas dołączyć. - kończy pogodnie Lou. Później zostajemy sami z Louisem i Harrym, którzy przekrzykując się próbują mnie uspokoić co do rozwodu.
Parę godzin później czekam przez internatem wystrojona i rozmawiam z moją współlokatorką. Dziewczyna zachwala moją czarnę sukienkę z odkrytymi plecami i szpilki. Przytulam ją w ramach podziękowania za perfekcyjnie ułożone włosy i make-up z oczami w sylu smoky eyes.
Wsiadam do auta Harrego, a chłopak wita mnie serdecznie i daje buziaka w policzek. Liam, który siedzi z tyłu przedstawia mi swoją dziewczynę Danielle Peazer. Jest to raczej ciemnej karnacji dziewczyna, o smukłej figurze i pięknych lokach. Uśmiechamy się do siebie porozumiewawczo.
W klubie poznaję natomiast dziewczynę Louisa, Eleanor Calder. Jest równie śliczna i słodka. Ma brązowe, lekko pofalowane włosy i tak strasznie zgrabne nogi, że zaczynam być zazdrosna. Dziewczyny również prawią mi komplementy i jest mi z tego powodu bardzo miło. Mam nadzieje, że w przyszłości uda mi się nawiązać z nimi bliższe kontakty. Dlatego od tego momentu mam zamiar wyczekiwać okazji i możliwości głębszego ich poznania.
Pary powoli się rozchodzą, a w okolicy nie widze nigdzie ani Zayna ani Nialla, dlatego zostajemy z Harrym sami. Chłopak oświadcza, że idzie kupić jakieś drinki, gdy czekam na niego uświadamiam sobie, że przyszłam w jego towarzystwie, jako jego ‘randka’. Mam ochotę uciec gdzie pieprz rośnie, gdyż nigdy nie umiem się rozluźnić w towarzystwie słodkiego chłopaka. Jednak wyczekuje Harrego z niecierpliwością i postanawiam, że w ten wieczór zapomne o wszystkich problemach i dzięki temu stanie się on wyjątkowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz